Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zakończenie:)

poniedziałek, 04 maja 2009 12:02

Bloga tego już nie prowadzę z powodu braku miejsca na koncie blogowym.:-\ Zrobiłam wszystko co było możliwe by przedłużyć możlwość pisania, łącznie z płatnym powiększeniem miejsca na blogu. Niestety i ta przestrzeń została juz przezemnie wykorzystana. Wszystkim czytelnikom dziękuję za zainteresowanie, tych którzy mają blogi postaram się odwiedzać. Do zobaczenie gdzieś w wirtualnym świecie, albo na ulicach Hong Kongu;-). I pamiętajcie moi drodzy, nie ważne kim jesteście i gdzie mieszkacie, najważniejsze w życiu to....Carpe Diem.:-]

papa

komentarze (47) | dodaj komentarz

Lato:))))

poniedziałek, 04 maja 2009 11:39

U nas lato w pełni:

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--

@)-->-->--

papa

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ogłoszenie:)

piątek, 24 kwietnia 2009 6:45
Dla zainteresowanych: W każdą pierwszą niedzielę miesiąca w Hong Kongu jest polska Msza o 11.30 w Notre Dame Parish w Kowloon.
papa

komentarze (2) | dodaj komentarz

Le Petit Paris

czwartek, 23 kwietnia 2009 9:12
Restauracja Le Petit Paris, czyli odrobina Paryża w Hong Kongu. Shop 2076, level two, IFC mall, Central. Miła, spokojna atmosfera, przepyszne jedzenie, znakomity serwis. Polecam! Zdjęcia TUTAJ
papa

komentarze (2) | dodaj komentarz

Electricity:)))

poniedziałek, 20 kwietnia 2009 8:01
Od dłuższego czasu (prawie pół roku) nie przychodziły do nas żadne rachunki za prąd......sprawa szybko się wyjaśniła bowiem okazało się że prąd mamy za darmo. No może nie całkiem za darmo. Tutejszy rząd refunduje każdemu gospodarstwu domowemu rachunki za prąd do pewnej kwoty (wcale chyba nie takiej małej bo korzystamy z prądu beż żadnych ograniczeń a nic za to nie płacimy). Gdybyśmy jednak przekroczyli tę kwotę sponsorowaną przez rząd (co pewnie nastąpi w okresie letnim gdy zaczniemy prawie non stop używac klimatyzatorów) to zapłacimy jedynie tę nadwyżkę. Wspaniale prawda......miło jest usłyszeć, że gdzieś ktoś coś robi dla obywateli i dba o nich.

papa

komentarze (21) | dodaj komentarz

Koncerty.

czwartek, 16 kwietnia 2009 14:33
Byliśmy ostatnio na dwóch koncertach: Sary Brightman i Roda Stewarta. Oba koncerty bardzo przyjemne choć zupełnie inne. Zamieszczam jedną z moich ulubionych piosenek Sary Brightman którą wykonywała w HK. Tutaj wersja z koncertu w katedrze w Wiedniu. Oglądałam go na DvD chyba już dziesięć razy. To musiał być cudowny koncert, w takim niespotykanym miejscu, a do tego chór, perkusja, totalny mix różnych rodzajów muzyki. Marzy mi się móc kiedyś być na takim koncercie właśnie w Katedrze, Kościele. Spróbujcie posłuchać piosenki chociaż do połowy bo wbrew temu jak zapowiada poważny początek jest to bardzo fajna i szybka piosenka. A drugi mój ulubiony kawałek z tego koncertu to klasyk..Upiór w Operze. Podczas koncertu w HK wykonywała go w duecie z Alessandro Safina-włoskim tenorem. Zamieszczam też filmiki znalezione na youtube z koncertu Roda Stewarta w HK. Miłego słuchania! A zdjęcia (kiepskiej jakości) mojego autorstwa z obu koncertów do pooglądania TUTAJ

Upiór w Operze

Rod Stewart

Rod Stewart

papa

komentarze (8) | dodaj komentarz

Super Dollfie

poniedziałek, 06 kwietnia 2009 8:11

W kulturze Japonii lalka nie jest zabawką zarezerwowaną dla dziewczynek. Jest rzeczą związaną głęboko z tradycją, mającą nawet swoje własne świata i festiwale. We współczesnej Japonii lalki jeszcze bardziej niż dawniej staja się przedmiotem zachwytu i fascynacji obojga płci, a także, bardzo często ludzi dorosłych. Lalki kolekcjonerskie, produkowane z założenia nie dla dzieci to żadna nowość. Już od dawna firmy takie jak Matell, Tonner i Fashion Royality produkują lalki, których odbiorcą jest osoba dorosła, majętna i przede wszystkim taka, która nie zamierza się nimi bawić. Jednak w Japonii fascynacja i kolekcjonerstwo lelek przechodzi pojecie przeciętnego Europejczyka.

  Pierwszą Super Dollfie (60 cm) z Volks wypuszczono na rynek w 1998 roku (rok później pierwsza Mini Super Dollfie, czyli lalka 40 cm). Dollfie to lalka z żywicy, która ma imitować wygląd porcelany. Kończyny łączone kolistymi stawami, podobna nieco do XIX-wiecznych lalek europejskich. O ile jednak poprzedniczki miały przypominać dzieci, Dollfie mają bardziej dorosły wygląd (choć, oczywiście, nie jest to regułą).

 Każda Dollfie składa się z kilku części: głowy, tułowia, ramion, dłoni, nóg, stóp, peruki, oczu. Części ruchome połączone są za pomocą kolistych stawów, zaczepów z metalu w kształcie litery „S" i elastycznego sznurka. Oczy zamocowane są w zależności od lalki - czasami wklejane, innym razem mocowane za pomocą masy plastycznej Eye Putty od środka głowy. Każda lalka ma zazwyczaj własny numer seryjny, umieszczony na potylicy. Oryginalnie, peruki Dollfie nie są w żaden sposób mocowane. Większość osób przylepia jednak swoim lalkom specjalną taśmę (tzw. velcro) do główki a drugi do peruki, aby laleczka nie zgubiła swojej fryzury.

 Dzięki systemowi łączenia za pomocą stawów i sznurka praktycznie każda część lalki da się wymienić. Jest to bardzo pomocne, jeśli któraś część się zepsuje lub znudzi (lub jeśli chcemy zmienić naszej lalce tylko głowę zamiast kupowania kolejnego zestawu). System podziału korpusu jest także pomocny przy malowaniu lalki. Do lalek można dokupywać części, których ilość zależy od danej firmy. Każda na pewno ma na składzie wymienne oczy, peruki i rzęsy. Niektóre firmy sprzedają osobno każdą cześć ciała lalki. Volks pozwala dokupywać dłonie i stopy (w przypadku dawnych modeli ze starej żywicy można było „na części" kupić praktycznie całą lalkę. Czasem w trakcie konwentów można także dokupić samo ciało do głów limitowanych, o których później). Każdej lalce można także wielokrotnie zmieniać makijaż, bez obaw o przebarwienie „skóry" (trzeba jednak najpierw użyć preparatu o nazwie Msr. Super Clear - rodzaju bazy pod makijaż - i utrwalacza. Jest to bezbarwny spray modelarski używany także do innych rodzajów lalek i figurek).

 Taki system składania lalki zrodził ideę tzw. Full Choice System - FCS. Jest to usługa, w której każdą część lalki wybiera się z katalogu. Pozwala to stworzyć wymarzoną Dollfie lub wybrać części podobne do tych z limitowanych edycji. Proces ten jest bardzo ciekawy i opiszę go dokładniej niedługo.

 Wszystkie lalki można na dużą skale przerabiać. Najpopularniejszym zabiegiem jest ścieranie (za pomocą drobnego papieru ściernego) linii łączenia, powstałych w procesie produkcji na żywicy. Wiele osób rozdziela także swoim lalkom palce (standardowo są one w większości firm złączone) przy pomocy nożyka i papieru ściernego. Jeśli ma się lalkę z całkowicie zamkniętymi oczami bardzo często „otwiera" jej się je nieco (trzeba po prostu wyciąć kawałek tworzywa i wypolerować), żeby było widać źrenice. Oczywiście nie można zapomnieć o zmianach makijażu, oczu i włosów, ale to rozumie się samo przez ideę Dollfie.

  Popularność, jaka zdobyły Dollfie w tak krótkim czasie jest niesłychana. Dziś praktycznie w każdym państwie na świecie jest przynajmniej jeden kolekcjoner Super Dollfie. Największe skupisko to oczywiście Azja, skąd lalki się wywodzą - szczególnie Japonia i Korea. Drugi co do wielkości rynek to Stany Zjednoczone. Po nich plasuje się Europa. Większość produkcji pochodzi z Korei, kilka z Japonii (w tym największa - Volks) i z USA. Tak jak większość fanów, także zbieracze lalek dollfie mają swoje konwencje. Są to zazwyczaj jedno lub dwudniowe spotkania, połączone z wystawami, panelami dyskusyjnymi, aukcjami, stoiskami i warsztatami. Największym konwentem tego typu są DOLPA (od Doll Party) w Japonii. Spotkania takie organizowane są średnio co cztery miesiące, najczęściej w Tokio, Kioto lub Nagoya. Na to wydarzenie zjeżdżają się fani z całego świata - jest bowiem co oglądać. Każda DOLPA przyciąga średnio 10 tys. osób. Z okazji każdej wydawanych jest kilka limitowanych serii lalek, po które w kolejce trzeba czekać od świto przez ok. 8 godzin. Na DOLPA jest zazwyczaj ok. 300 stoisk z ubrankami, akcesoriami i perukami dla lalek. Z okazji każdej wydawane są także trzy lub cztery lalki OOAK, które następnie są licytowane na aukcji. Średnio, każda z nich zostaje sprzedana za cenę ok. 5 tys. dolarów. Większość fanów przyjeżdża na konwenty ze swoimi lalkami, często - kilkoma.

A jak wyglądają Super Dollfie możecie zobaczyć TUTAJ

Wszystkie informacje pochodzą z bloga www.dollfie.pinger.pl Właścicielce dziękuję za możliwość skopiowania informacji i zamieszczenia u siebie na blogu, a Wam polecam jej blog jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat lalek Super Dollfie.
papa

komentarze (16) | dodaj komentarz

Soki owocowe.

czwartek, 02 kwietnia 2009 13:28
Z cyklu soki owocowe. Jakiś czas temu gdzieś w HK piłam taki sok i zafascynowana smakiem robię teraz czasem w domu. Bardzo prosty i szybki w przygotowaniu. Potrzebujemy jedynie jabłka:

oraz świeży ananas

wszystko wrzucamy do sokowirówki i otrzymujemy taki oto pyszny, świeży soczek

kombinacja smaków niepowtarzalna i bardzo ciekawa, słodycz przyprawiona nutą kwasku. Polecam!!!
papa

komentarze (7) | dodaj komentarz

Reacje z pobytu w Paryżu c.d.

czwartek, 26 marca 2009 17:29

Relacja z pobytu w Paryżu cz.V-Restauracje TUTAJ
Relacja z pobytu w Paryżu cz.VI- Kabarety TUTAJ
Relacja z pobytu w Paryżu cz.VII-Zakupy TUTAJ

papa

 

komentarze (7) | dodaj komentarz

Paryż cz.II, III i IV

poniedziałek, 09 marca 2009 13:46

Relacja z pobytu w Paryżu cz.II-Muzea Luwr i d'Orsay TUTAJ

Relacja z pobytu w Paryżu cz.III-Hotel Napoleon TUTAJ

Relacja z pobytu w Paryżu cz.IV-Hotel Ritz TUTAJ

papa

komentarze (17) | dodaj komentarz

Zabytki Paryża.

środa, 04 marca 2009 10:08
Relacja z pobytu w Paryżu cz.I TUTAJ 
papa

komentarze (10) | dodaj komentarz

Bonjour:-)

piątek, 27 lutego 2009 7:21
Bonjour!!! Witajcie drodzy czytelnicy! Wróciliśmy kilka dni temu. Ależ zmarzliśmy w tej Europie, zimno, zimno, brrrr, dobrze że w Hong Kongu przywitała nas piękna pogoda i codziennie jest powyżej 25 stopni. Mimo niskiej temperatury w Paryżu mnóstwo turystów i zwiedzających tak więc do najpopularniejszych obiektów (muzea, wieża Eiffla itp.) staliśmy czasem w godzinnej kolejce...aż nie chcę mysleć co się tam dzieje wiosną lub latem w środku sezonu. Choć teraz gdy obiekty turystyczne mamy już za sobą chętnie wybrałabym się do Paryża o cieplejszej porze roku aby tylko pospacerować paryskimi uliczkami, posiedzieć w kafejkach na zewnątrz i napawać się samą atmosferą Paryża. Przywiozłam całą masę wrażeń, zdjęć i zakupów. Stopniowo będę się starała podzielić moimi wrażeniami z paryskiej wycieczki.papa

komentarze (20) | dodaj komentarz

Przerwa:-)

środa, 04 lutego 2009 13:46
Następuje chwilowa przerwa w pisaniu bloga spowodowana zbliżającym się naszym wyjazdem do Europy. Strasznie dużo czasu zajmuje poszukiwanie hoteli, miejsc które chcelibyśmy zwiedzić, restauracji do których warto się wybrać, popularnych punktów turystycznych które trzeba zaliczyć itp.itd. Myślę, że odezwę się pod koniec lutego lub w marcu.;-) Trzymajcie się ciepło.papa

komentarze (26) | dodaj komentarz

Chinese New Year!!!!

niedziela, 25 stycznia 2009 9:16

Wszystkiego Najlepszego z okazji Chińskiego Nowego Roku, rozpoczynamy Rok Krowy:-D

Dekoracje przygotowane naChiński Nowy Rok.....jeszcze niedawno w tym miejscu stała choinka;-)


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->-- koperty na lycee, czyli symbliczne kwoty pieniężne wręczane w pierwszy dzień świąt


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--drzewka mandarynkowe, jeden z nieodłącznych symboli Chińskiego Nowego Roku

@)-->-->--czerwone latarnie, kolejny świąteczny symbol

@)-->-->--

@)-->-->-- stoiska sklepów zapełnione produktami przygotowanymi z okazji Chińskiego Nowego Roku

Dla zainteresowanych więcej do poczytania TUTAJ

papa

komentarze (13) | dodaj komentarz

Misz Masz

czwartek, 22 stycznia 2009 8:06

Uzbierało mi się trochę informacji do nowych postów, w skrócie zamieszczę je wszystkie tutaj:

1. Jakiś czas temu pijąc kawkę w Pacific Coffee i przeglądając azjatyckie magazyny natknęłam się na zdjęcia filmów z lat 60ątych, a wśród nich zdjęcia z polskiego filmu "Wszystko na sprzedaż"...ha...piszą o nas także w hongkońskich magazynach;-)

@)-->-->--

A dziś w internecie czytam:
Przegląd  polskich filmów z lat 60. w Hongkongu

"Nóż w wodzie" Romana Polańskiego, "Wszystko na sprzedaż" Andrzeja Wajdy i "Pasażerka" Andrzeja Munka znajdą się w programie organizowanego w Hongkongu przeglądu polskich filmów z lat 60.

Przegląd potrwa od 9 stycznia do 15 lutego. Projekcje będą odbywać się w trzech miejscach - Hong Kong Space Museum, Hong Kong Science Museum i Hong Kong Film Archive.

Oprócz "Noża w wodzie", "Wszystkiego na sprzedaż" i "Pasażerki", publiczność obejrzy m.in. "Faraona" i "Matkę Joannę od Aniołów" Jerzego Kawalerowicza oraz "Barierę" i "Walkower" Jerzego Skolimowskiego.

Przegląd, o nazwie "Polish New Wave Cinema 1960s", będzie wspólnym przedsięwzięciem polskiej Filmoteki Narodowej i Hongkońskiego Centrum Kultury (Hong Kong Cultural Centre). źródło:www.wp.pl

2. Byliśmy na sztuce teatralnej z elementami musicalu pt: "Crazy for her", opowiadającej o życiu słynnej aktorki z HK Pear Cheung. Słynnej w latach 60ątych, 70ątych, stąd w przedstawieniu dominuje muzyka z tamtych lat, moda, zwyczaje. Bardzo fajne przedstawienie choć całe w języku kantońskim...mój mąż w przerwie wszystko tłumaczył, choć i tak wielu rzeczy można było się domyślać w trakcie;-)

plakat promujacy przedstawienie

@)-->-->-- kwiaty dla aktorów i producentów przedstawienia

Pewnie nigdy nie poszlibyśmy tak na prawdę na przedstawienie w języku kantońskim, raczej jeśli już to w języku angielskim, ale pomysłodawca tego przedstawienia, reżyser Kam Kwok Leung osobiście przyniósł zaprosznie mojemu mężowi do pracy więc nie wypadało nie pójść. Mąż poznał go wcześniej na jakimś spotkaniu, a czasem widywaliśmy go też w restauracji w hotelu Grand Hyatt. Jest to postać bardzo znana w HK, niesamowicie skromny i sympatyczny człowiek pomimo tego że znany i wszędzie rozpoznawany. Jest też uważany za ikonę stylu w HK. Poniżej ja i Kam Kwok Leung.


 
3. Mój ulubiony napój na "zimowe";-) hongkońskie wieczory....


...napój koreański, a są to skórki mandarynek marynowane w miodzie. Nie mam pojęcia jak to się robi, ale namiętnie kupuję to w supermarketach w HK. Zapach jest niesamowity, jakby kandyzowane skórki pomarańczy+mnóstwo słodkiego miodu.


Jedną-dwie łyżki tego "dżemu" zalewamy gorącą wodą, mieszamy i gotowe. Gdybyście trafili na coś takiego w sklepach z serii "Kuchnie świata", albo podczas jakiejś podróży zagranicznej....bardzo polecam.

4. Jestem o rok starsza;-).......jako że urodziny były okrągłe (co dziesięć lat tylko taka okazja) to i prezent otrzymałam specjalny. Mój mężulek przeszedł moje wszelkie i najśmiejsze marzenia. Owszem wie że lubię świecidełka i szlachetne kamienie, ale takiego prezentu to się na prawdę nie spodziewałam.........uwaga...........chwalę się;-)..................szmaragdy w brylantowej oprawie.


...a do tego romantyczna kolacja i pyszny tort 



5. Trwają przygotowania do Chińskiego Nowego Roku........(*-*)papa
papa

komentarze (25) | dodaj komentarz

Australia

środa, 14 stycznia 2009 12:05

Wczoraj wybraliśmy się do kina na film "Australia" z Nicole Kidman i Hugh Jackmanem. Film mocno skrytykowany.... ma też jednak wielu zwolenników i my po jego obejrzeniu  na pewno zaliczamy się do tych drugich.
Historia zaczyna się w 1939 roku, opowiada losy brytyjskiej arystokratki i australijskiego poganiacza bydła. Powiedzieć, że jest to historia miłosna tych dwojga to jednak  za mało, bowiem w filmie przewija się wiele innych wątków w które wplątani są główni bohaterowie... i dzięki temu film nie jest nudny. 
Gdzieś przeczytałam że film jest jakby połączeniem "Pożegnania z Afryką" i "Przeminęło z wiatrem" i całkowicie się z tym zgadzam. Zarzuca się że film jest przesłodzony, zbyt lukrowany, fabuła oklepana, a sama Nicole sztuczna i plastikowa. Nie mniej ja lubię takie dramaty osadzone w pięknej scenerii, eleganckie kostiumy, to że film zwyczajnie gra na emocjach, porusza i daje do myślenia. Od przedstawiania suchych faktów bez lukrowanej polewy są wg mnie filmy dokumentale.
Moim zdaniem film jakgdyby składa się z dwóch części, pierwsza początkowo z humorem, tochę dramatyczna i magiczna (dzięki niezwykłemu bohaterowi, pół-aborygeńskiemu chłopcu)...druga to typowy melodramat osadzony w czasach II wojny światowej.
Całość tworzy piękną i poruszającą podróż w głąb Australii, jeśli chcecie jej doświadczyć na właśnej skórze koniecznie wybierzcie się do kina.

@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--


@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--


papa



komentarze (14) | dodaj komentarz

Krzaczaste stwory:-)

wtorek, 13 stycznia 2009 9:20

Takie stworki pojawiły się w naszym osiedlowym ogrodzie:

ciekawe co to ma być......hmmm........:-D


papa

komentarze (5) | dodaj komentarz

Chinese culture:-)

sobota, 10 stycznia 2009 12:37
Rzeźby ręcznie wykonane w kości słoniowej oraz w kości mamuta. Niektóre z nich wykonane są w jednym kawałku, w jednym kle słonia bądź mamuta. Prawda że zachwycające...Miłego oglądania.

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

papa

komentarze (12) | dodaj komentarz

Orientalne przysmaki....

wtorek, 06 stycznia 2009 9:30
Co to jest?

;-)

;-)

Nie, to nie są pomidory...choć sama przez dłuższy czas omijałam ten owoc na półkach supermarketów myśląc że jest to jakaś chińska odmiana pomidora....
Są to owoce persimmo/persimmon, w Polsce występuje pod nazwą persymona. Są baaardzo słodkie, a miąższ przypomina w smaku miąższ przejrzałych pomidorów. Można z nich robić konfitury, dżemy, soki, galaretki. Jeśli kiedyś go spotkacie na swojej drodze (a podobno coraz częściej spotyka się go w Polskich sklepach) koniecznie spróbujcie
.(*-*)papa

komentarze (11) | dodaj komentarz

Pierwszy wpis w 2009 roku.....

czwartek, 01 stycznia 2009 14:05
I po Świętach i po zabawie sylwestrowej...i mamy już 2009 rok......
W drugi dzień Świąt wybralismy się do japońskiej restauracji, a tam niespodzianka...dzieci w przebraniach Aniołków śpiewały świąteczne piosenki w języku angielskim.



oraz kilka zdjęć  z zabawy sylwestrowej

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

@)-->-->--

zdjęcie z internetu...tak Hong Kong witał Nowy Rok

@)-->-->--papa

komentarze (15) | dodaj komentarz

sobota, 21 listopada 2009

Licznik odwiedzin: 188119

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O mnie

"I'm an adventurer, looking for treasure".
Mam na imię Lia. W 2003 roku przyjechałam pierwszy raz do Hong Kongu. Byłam pełna obaw i rozterek, ale jak się szybko okazało pokochałam to miejsce bardziej niż myślałam. Od tamtej pory już tutaj mieszkam.

O moim bloogu

blog Polki mieszkającej w Hong Kongu 波蘭夫人住在香港的日誌

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 20.11.2009 13:29:44
  • autor: leinad859
  • treść: Dla mnie bomba!!! Ni...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 188119
Bloog istnieje od: 1312 dni

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 12.04.2009 11:18:32
  • autor: Donwinka
  • punkty: 100
  • treść: Moc prezentów od zaj...